wtorek, 20 stycznia 2015

Rozdział 3

W drodze do zamku Alice była bardzo spokojna a zarazem podekscytowana. Jej zmianę zauważyli przyjaciele, którzy od dłuższego czasu się jej przyglądali.
- Hej Alice! Co z tobą? - zagadnął Michał.
- Nic, a co ma być? - odparła dziewczyna.
Do dialogu wtrąciła się Angela, najbardziej buntownicza dziewczyna na ziemi.
- Siedzisz cicho, zamyślona nie wygłupiasz się z nami. To do ciebie nie podobne! - wytknęła jej - do tego powinnaś się cieszyć że jedziemy do tych ruin, wreszcie się na coś przyda twoje kucie na historie.
- Teraz to przesadziłaś - warknęła Alice. Ale była przyzwyczajona do dogryzek przyjaciółki. Po niecałych 20 minutach jazdy, dojechali na miejsce. Wchodząc przez wrota, które prowadzą do, niegdyś pewnie wielkiego i bogato zdobionego holu, zauważyła u nasady herb owego zamku. Krzyż i topór. A więc wszystko się zgadza, myślała Alice. Z zamyślenia wyrwał ją wysoki głos nauczycielki.
- Znajdujemy się właśnie, można aż powiedzieć, w najważniejszej części zamku. Niegdyś znajdowała się tu przestronna złota sala w, której były przyjmowane najważniejsze osobistości z Polski jak i z zagranicy. Między innymi Krzysztof Ossoliński gościł tutaj króla Jana II Kazimierza oraz Zygmunta III Wazę. Więc streszczając wszystko było to serce zamku.
Gdzie serce twoje, tam skarb twój. A jeśli tu chodzi o główną salę? Jeśli gdzieś tu jest ukryte tajemne wejście do komnat? Gorączkowo rozmyślała Alice. Postanowiła z bliska przyjżeć się ścianą znajdującym aię w sali, a raczej tym co z nich pozostało. W myślach przyznała, że w większości miejsc są w dobrym stanie. Odłączyła się niezauważona przez nikogo od klasy i szybkim krokiem podeszła do muru. Zaczęła dokładnie oglądać każdy, choćby najmniejszy, skrawek ściany. Gdzie niegdzie prześwitywały ledwo widoczne malunki.
- A co ty tutaj robisz? - usłyszała za sobą skrzeczący głoś wychowawczyni.
- Ja, yhym, nic... znaczy nic ważnego... - plątała się Alice.
- W tej chwili dołącz do klasy. - upomniała ją nauczycielka - I żebym cię już nie musiała upominać.
- Pff też mi coś - mruknęła do siebie zła dziewczyna jednocześnie kierując się w stronę, w którą udała się jej klasa. Wiedziała, iż dzisiaj nic już nie wskóra.

2 komentarze:

  1. Nonono zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się naprawde wspaniale! Zapraszam też na mojego bloga :D http://nocne-historie.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń